Muzyka:http://www.youtube.com/watch?v=26PAgklYYvo
Hope:
Obudziłam się.Rozejrzałam się po domu.Nie było nikogo.Weszłam do łazienki.Spięłam włosy w koka,a następnie delikatnie obmyłam moją twarz i umyłam zęby.Założyłam na siebie białą koszulę bez rękawów i czarne spodnie.Usłyszałam dzwonek do drzwi.Byłam pewna,że to był Jack.Nie myliłam się.
Szybko pobiegłam do drzwi.Nim się obejrzałam postawił nogę w moim mieszkaniu.Spojrzał na mnie i powiedział:
- "Moja ulubiona bluzka' -uśmiechnął się.
Dlatego ją dziś założyłam - odpowiedziałam mu z uśmiechem.
Usiadł na moim łóżku.Ja natomiast siedziałam przy oknie i malowałam oczy kredką.Kątem oka widziałam jak na mnie spogląda,on zauważył,że ja na niego też.Na chwilę wyszedł z pokoju.Czułam,że uczucie powraca.Nie chciałam tego,kolejne cierpienie i rany na całym ciele.Po jego gestach nie wiem co myśleć.W czasie kiedy go nie było ze mną zdążyłam się szybko pomalować.Wrócił.Cały czas robiłam coś z włosami.Są długie i czasami sama nie wiem co z nimi zrobić.W pewnym momencie poczułam jak ktoś od tyłu bierze moje włosy na lewą stronę.Odwróciłam się i zobaczyłam jego twarz.Uśmiechniętą jak zawsze i jego oczy,które wyrażały więcej niż tysiąc słów.Patrzeliśmy na siebie tak przez kilka sekund.Tą piękną chwilę przerwał jego głos:
-"Jesteś śliczna bez tych kresek,masz piękne włosy,cała jesteś piękna..'
Strasznie drżał mu głos.Jak nigdy,nie wiedziałam,że może się tak zachować tym bardziej w stosunki do mnie.
-Nie mów głupot -odpowiedziałam i zaśmiałam się.
Złapał mnie za ręce.Następnie usiedliśmy na łóżku.Czułam się trochę nie zręcznie.Byłam zdziwiona bo nie sądziłam,że taka sytuacja kiedyś się wydarzy.Jak widać los lubi zaskakiwać ludzi.
Widziałam jak Jack przybliża się do mojej twarzy coraz bardziej.Nagle przerwała nam wibracja mojego telefonu.Było to powiadomienie z facebooka.Zobaczyłam godzinę.Byliśmy spóźnieni do szkoły.Od razu zerwałam się z łóżka.Poinformowałam go,że musimy już iść.Pokiwał głową i wstał.Kiedy szliśmy do szkoły panowała śmiertelna cisza.Głupie uczucie.Coś sprawiło,że poprawił mi się humor i nie myślałam o tych całych emocjach z rana.
Uderzyłam go.Spojrzał się na mnie jak na jakąś debilkę,oczywiście z uśmiechem.Wybuchłam śmiechem.Nie mogłam się powstrzymać.W końcu zaczęliśmy się bić.Kiedy chciałam go uderzyć on złapał moje dwie ręce i spojrzał mi w oczy.Zna mnie najlepiej.Wiedziałam,że zobaczy to co czuję w moich oczach.Spanikował i przytulił mnie mocno.Nie wiedziałam co powiedzieć.Znów zapanowała cisza.
Dotarliśmy do szkoły i we dwoje zeszliśmy do szatni.Sytuacja była dość nieprzyjemna.On siedział na jednym końcu pomieszczenia,a ja na drugim.Pierwsza była lekcja polskiego.Zawsze siedzieliśmy razem.Tego dnia też.Pani wymyśliła jakieś durne zadanie w parach.Mieliśmy udawać zakochanych i szczęśliwych,plus do tego pokazać nasze wspólne pasje.Nie odezwaliśmy się do siebie słowem.Każda para zgłaszała się.My byliśmy jedną z wielu które nie chciały odgrywać scenki.Nauczycielka zadecydowała. "Jak wszyscy to wszyscy' musieliśmy iść.Głównie nic nas nie łączyło.Byliśmy inni.Ja zawsze byłam spokojna.On za to rozgadany,inteligenty na swój własny sposób,potrafił pomóc każdemu,bynajmniej większości.Wyszliśmy z ławki.Byliśmy na środku klasy.Podeszłam bliżej,on też.Bałam się co mu przyjdzie do głowy,jednak..Ufałam mu i wiedziałam,że to co zrobi będzie dobre i w sam raz.Wziął moje ręce jak wcześniej.Zaczął tańczyć.Nie wiedziałam po co to robi.Przecież nie umiem tańczyć mogłam zrobić niezłe zamieszanie przez moje ruchy.Jednak wczułam się w taniec.Patrzałam mu bezpośrednio w oczy,nie myślałam o tym co robią moje nogi.W jego oczach było coś co sprawiało,że mogę czuć się bezpieczna,a co najważniejsze..Szczęśliwa.Skończyliśmy.Oderwaliśmy od siebie wzrok i obydwoje spojrzeliśmy na klasę.Wszyscy zaniemówili.Sądziłam,że będą się śmiać,bo większość tych osób zachowuję się jak jakieś upośledzone umysłowo.Usiedliśmy do ławki.Na twarzy kobiety pojawił się uśmiech.Był to dziwny widok,ponieważ ta nauczycielka przeważnie jest okropna i nie do zniesienia.Pogratulowała nam i zrozumiała o co nam chodziło.Sugerowała,że zachowywaliśmy się tak jak sobie to wyobrażała.Krótko mówiąc idealnie.Koniec lekcji.Obydwoje wyszliśmy z sali.Jack szedł do swojego najlepszego przyjaciela,który należał do innej klasy,ja szłam za nim.Przyjaciel Jacka zawsze był zazdrosny,że Jack cały czas jest ze mną i dba o mnie jak o młodszą siostrę chodź to tylko przyjaźń.Kiedy Jack podszedł do kolegi ja pociągnęłam go za rękę.Zaprowadziłam go gdzieś w ciche miejsce.Dotarliśmy.Chciałam mu powiedzieć co czuje.Przerwa się skończyła,akurat wtedy.Przeczekałam kolejne 45 minut i kolejne,kolejne,kolejne..aż dobiegł koniec lekcji.
Wróciłam do domu.Znów nikogo nie było.Napisałam mu sms,żeby przyszedł niedaleko mojego domu.Chciałam się spotkać w wiadomo jakim celu.Usiadłam przy oknie.Włączyłam prostownice.Wzięłam kredkę.Pomalowałam dolną część powiek,a rzęsy tuszem.Kiedy wyprostowałam włosy założyłam na siebie czarną bluzkę i krótkie spodenki.Było mi zimno.Chociaż pogoda była idealna.Wyszłam z domu.Udałam się po papierosa,stres był ogromny.Ręce drżały niesamowicie.Poszłam się najpierw przejść i zapalić.Gdy skończyłam poczułam się słabo.Dochodziłam do miejsca gdzie był on.Zrobiło mi się niedobrze.Nie wiedziałam co robić.W końcu się opanowałam.Podeszłam do niego.Powiedziałam,że chcę z nim porozmawiać.Wydusiłam z siebie tylko to:
'Kocham Cię już tak długo i dopiero teraz odważyłam się by się do tego przyznać'
Cisza.
Spojrzał na mnie i zauważył jak z oczy płyną mi miliony łez.Nie wiedział co powiedzieć.Był zdziwiony.Usiedliśmy na jakiejś ławce.
"Dobrze,że mi to powiedziałaś,przynajmniej wiem co czujesz'-powiedział.
-Nie chciałam,żebyś wiedział.Dla Ciebie i tak jestem tylko przyjaciółką,może i najlepszą,ale nic więcej,prawda?
Obrócił głowę w moją stronę.Powiedział:
"Mylisz się,to nie prawda.Jesteś dla mnie wszystkim,ale brakowało mi odwagi.Ty za to jesteś dzielna,odważna i jedyna w swoim rodzaju'
Łzy poleciały jeszcze bardziej.Wtuliłam się do niego i nie puszczałam.
Od tej pory byliśmy razem.Aż do śmierci.
Trzymaliśmy się za ręce.Spoglądaliśmy na świat z innej strony.Z tej weselszej.Nasze życie było szare.Nikt nas nie kochał oprócz nas samych.Wiedziałam,że jeśli mam jego to mam wszystko.Wiedziałam,że jest kimś z kim chce iść przez życie.Po prostu zdałam sobie z prawe,że to ten jedyny.Pomimo,że obydwoje mamy dopiero po 15 lat.Śmieszne?Dla mnie nie.Nikomu nie ufałam,nikomu.Tylko jemu.On tak samo,no może plus ten jego przyjaciel James.Nikt by mnie nie pokochał,ani ja nikogo.Kochałam tylko jego i niczego nie potrzebowałam.Jego obecność to coś co sprawiało mi ogromną radość.
Mijaliśmy niektóre osoby ze szkoły,które się z nas śmiały.Wtedy my śmialiśmy się z nich.Wiedzieliśmy,że razem możemy wszystko.Doszliśmy do mojego domu.Robiło się coraz chłodniej dlatego weszliśmy.Obydwoje położyliśmy się na łóżku.Całowaliśmy się i przytulaliśmy.Czułam motylki w brzuchu chyba pierwszy raz.Nigdy się nie całowałam.Potem zaczęliśmy się bić jak kiedyś,to sprawiało,że kocham go coraz mocniej.
_____________________________________________________________________________
Jak wam się podoba drugi rozdział?Jest trochę dłuższy i przyłożyłam się do niego bardziej.
Jeśli jesteś zostaw komentarz,będzie mi miło czytać wasze opinie o blogu :))
@Juuuuuluu
piątek, 20 września 2013
czwartek, 19 września 2013
Rozdział I
Muzyka do czytania :)
Hope:
Jestem Hope (Nadzieja).Moje imię kompletnie do mnie nie pasuje.'Nadzieja matką głupich' nie ma co robić sobie nadziei i tak wszystko się skończy.Jak nie teraz,to potem.Nic nie trwa wiecznie.
Mam 15 lat chociaż wyglądam jakbym miała 12/13.Mam najlepszego przyjaciela.Jemu jedynemu ufam.Nie mam przyjaciółek.Przekonałam się o tym i wiem,że niektóre dziewczyny chcą się z tobą zaprzyjaźnić,żeby potem obrobić ci dupę."przyjaźń na zawsze' hahaha,teraz wiem,że te słowa nie miały jakiegokolwiek znaczenia.Z resztą.Moja historia mówi sama za siebie:
Miałam najlepszego tatę na świecie.Byłam szczęśliwa dopóki nie odszedł.Kiedy wracał z pracy został zamordowany.Miałam wtedy 9 lat.Nie sądziłam,że kiedyś coś może mnie tak mocno zaboleć.To był dla mnie ogromny cios.Nie pozbierałam się do dziś i to będzie się wlekło jeszcze długo.Był wspaniałym człowiekiem.Mama mówi,że mam wiele jego cech.Nauczył mnie być silną.Powiedział,że jeśli kiedyś odejdzie to,żebym była silna,powiedział,że kocha mnie i zawsze tak będzie.Jestem jedynaczką nie mam wsparcia u rodzeństwa,jestem sama.Trzy lata po śmierci taty,mama znalazła partnera.Po kilku miesiącach odbył się ich ślub.Nie ukrywam nie byłam zadowolona.Była zajęta tylko nim.Myślała,że zastąpi nim tatę.Była w błędzie.Widzę,że ten człowiek nie przepada za mną jak i ja za nim.
Jak już wiadomo mam najlepszego przyjaciela,ma na imię Jack.Poznałam go przed śmiercią taty.On wspierał mnie najbardziej.Z czasem zaczęłam go traktować nie jako przyjaciela,ale kogoś więcej..
Nie wiedział o tym,a ponieważ nie miałam komu innemu o tym powiedzieć to nie wiedział nikt,oprócz mnie.Kochałam go ponad cztery lata,dopóki nie znalazł sobie dziewczyny.Była piękna.Długie brązowe włosy,błękitne oczy,wysoka,figura idealna,a co do charakteru..Nie była zła,jednak denerwowało mnie w niej kilka rzeczy.Tak czy tak,byłam zazdrosna.Poświęcał jej więcej czasu niż mi,wiem,że to była jego dziewczyna,ale brakowało mi jego bliskości.Co dzień robiłam sobie krzywdę tylko dlatego,żeby się ukarać.To była moja wina.Ja nie umiałam go tak uszczęśliwić jak ona.Twoim zdaniem głupota.Moim jednak co innego.Musisz wiedzieć,że myślę inaczej niż Ty.
Byli ze sobą długo.Cały związek zniszczyła ona.Zdradziła go.Dlaczego?Tego nie wiem.
Od razu po tej sytuacji zadzwonił do mnie.Wysłuchałam go,przyjechałam do niego jak najszybciej mogę.Leżał na łóżku cały zapłakany.Wiedziałam co robić.
Jeżeli otrzymałabym od Jacka pozwolenie,żeby z nią 'porozmawiać' (a mianowicie rozszarpać) to zrobiłabym to w tej chwili.Jednak nie.Pomimo tego,że przeklinał na nią ,powiedział,że nie pozwoli skrzywdzić kogoś kogo kocha.Od tego momentu nasza dwójka w szkole została uznawana za pośmiewisko.
Dziewczyna powiedziała wszystko,reakcje jego na to,że go zdradziła...Szkoda tylko,że nie pochwaliła się tym,że przespała się z kolesiem będąc z kimś w związku,eh.Nic nie warta szmata.Wtedy pojawiły się coraz większe problemy,.Nie przejmowałam się..Do czasu..
Aktualnie nie wiem co robić.Czuję się okropnie.Co dziennie kłamię,że jest dobrze,a przecież prawda jest inna..
____________________________________________________________________________
Jak wam się podoba pierwszy rozdział?Mam nadzieję,że wiecie,że to taki wstęp?Kolejne rozdziały będą o wiele ciekawsze i dłuższe.
Jak wam się podoba?
W razie kontaktu ze mną zapraszam na twittera:
@Juuuuuluu
Hope:
Jestem Hope (Nadzieja).Moje imię kompletnie do mnie nie pasuje.'Nadzieja matką głupich' nie ma co robić sobie nadziei i tak wszystko się skończy.Jak nie teraz,to potem.Nic nie trwa wiecznie.
Mam 15 lat chociaż wyglądam jakbym miała 12/13.Mam najlepszego przyjaciela.Jemu jedynemu ufam.Nie mam przyjaciółek.Przekonałam się o tym i wiem,że niektóre dziewczyny chcą się z tobą zaprzyjaźnić,żeby potem obrobić ci dupę."przyjaźń na zawsze' hahaha,teraz wiem,że te słowa nie miały jakiegokolwiek znaczenia.Z resztą.Moja historia mówi sama za siebie:
Miałam najlepszego tatę na świecie.Byłam szczęśliwa dopóki nie odszedł.Kiedy wracał z pracy został zamordowany.Miałam wtedy 9 lat.Nie sądziłam,że kiedyś coś może mnie tak mocno zaboleć.To był dla mnie ogromny cios.Nie pozbierałam się do dziś i to będzie się wlekło jeszcze długo.Był wspaniałym człowiekiem.Mama mówi,że mam wiele jego cech.Nauczył mnie być silną.Powiedział,że jeśli kiedyś odejdzie to,żebym była silna,powiedział,że kocha mnie i zawsze tak będzie.Jestem jedynaczką nie mam wsparcia u rodzeństwa,jestem sama.Trzy lata po śmierci taty,mama znalazła partnera.Po kilku miesiącach odbył się ich ślub.Nie ukrywam nie byłam zadowolona.Była zajęta tylko nim.Myślała,że zastąpi nim tatę.Była w błędzie.Widzę,że ten człowiek nie przepada za mną jak i ja za nim.
Jak już wiadomo mam najlepszego przyjaciela,ma na imię Jack.Poznałam go przed śmiercią taty.On wspierał mnie najbardziej.Z czasem zaczęłam go traktować nie jako przyjaciela,ale kogoś więcej..
Nie wiedział o tym,a ponieważ nie miałam komu innemu o tym powiedzieć to nie wiedział nikt,oprócz mnie.Kochałam go ponad cztery lata,dopóki nie znalazł sobie dziewczyny.Była piękna.Długie brązowe włosy,błękitne oczy,wysoka,figura idealna,a co do charakteru..Nie była zła,jednak denerwowało mnie w niej kilka rzeczy.Tak czy tak,byłam zazdrosna.Poświęcał jej więcej czasu niż mi,wiem,że to była jego dziewczyna,ale brakowało mi jego bliskości.Co dzień robiłam sobie krzywdę tylko dlatego,żeby się ukarać.To była moja wina.Ja nie umiałam go tak uszczęśliwić jak ona.Twoim zdaniem głupota.Moim jednak co innego.Musisz wiedzieć,że myślę inaczej niż Ty.
Byli ze sobą długo.Cały związek zniszczyła ona.Zdradziła go.Dlaczego?Tego nie wiem.
Od razu po tej sytuacji zadzwonił do mnie.Wysłuchałam go,przyjechałam do niego jak najszybciej mogę.Leżał na łóżku cały zapłakany.Wiedziałam co robić.
Jeżeli otrzymałabym od Jacka pozwolenie,żeby z nią 'porozmawiać' (a mianowicie rozszarpać) to zrobiłabym to w tej chwili.Jednak nie.Pomimo tego,że przeklinał na nią ,powiedział,że nie pozwoli skrzywdzić kogoś kogo kocha.Od tego momentu nasza dwójka w szkole została uznawana za pośmiewisko.
Dziewczyna powiedziała wszystko,reakcje jego na to,że go zdradziła...Szkoda tylko,że nie pochwaliła się tym,że przespała się z kolesiem będąc z kimś w związku,eh.Nic nie warta szmata.Wtedy pojawiły się coraz większe problemy,.Nie przejmowałam się..Do czasu..
Aktualnie nie wiem co robić.Czuję się okropnie.Co dziennie kłamię,że jest dobrze,a przecież prawda jest inna..
____________________________________________________________________________
Jak wam się podoba pierwszy rozdział?Mam nadzieję,że wiecie,że to taki wstęp?Kolejne rozdziały będą o wiele ciekawsze i dłuższe.
Jak wam się podoba?
W razie kontaktu ze mną zapraszam na twittera:
@Juuuuuluu
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)